Menu

Galeria

Galeria Galeria Galeria Galeria Galeria

Kalendarz parafialny

Dni powszednie
8:00 (w Adwencie: pon-pt o 6:45,
sob o 8:00), 18:00
Niedziele i święta
8:00, 9:30,
11:00 (z udziałem dzieci), 12:30, 18:00


Sakrament pokuty:
  • w niedziele i święta - podczas Mszy Świętej
  • w dni powszednie - 15 min przed Mszą Świętą
Licznik odwiedzin: 1343458

Informacje

28. NIEDZIELA ZWYKŁA --- PRZYPOWIEŚĆ O ZAPROSZONYCH NA UCZTĘ

Ewangelia (Mt 22, 1-14)

Przypowieść o zaproszonych na ucztę
 
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
 

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść.

 
Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali.
 
Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić.
 
Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami.
 
Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».




Słowo na niedzielę

(Iz 25,6-10a; Flp 4,12-14.19-20; Mt 22,1-14)

Liturgia słowa z dzisiejszej niedzieli bardzo wyraźnie łączy ze sobą stare z nowym: Jezus jako Pośrednik Nowego Przymierza, nawiązuje do myśli Bożej podanej przez proroka Izajasza w Starym Przymierzu. Motywem łączącym te dwie sfery jest przygotowywana przez Boga uczta dla zasłużonych. Uwagę zwracają szczegóły zapisane u Izajasza, których pełne zrozumienie widzimy dopiero w świetle Jezusa Chrystusa:

  • Pan przygotowuje ucztę na górze – Jezus przeżywa swoja Ucztę w sali „na górze”- w Wieczerniku i na Górze Golgoty.
  • Uczta Jezusa przewyższa wszystko co najlepsze na ziemi: najtłustsze mięsa, najlepsze wina. Ofiara na krzyżu przewyższa wszelkie ludzkie wysiłki i aspiracje, ambicje i oczekiwania.
  • Zasłona zapuszczona na twarzy wszystkich narodów, to symbol zakrycia przed ich oczami pewnej prawdy – Jezus nie skorzystał ze sposobności, żeby być widocznym jak Bóg, ale się uniżył przyjmując „zasłonę” człowieka. Teraz, podczas uczty Bożej, ta zasłona jest zdjęta z oczu narodów i widzą to, co było zakryte – wskazują „Oto Bóg, oto Pan, który nas zbawi” (Jezus znaczy „Bóg zbawia”). Proroctwo wypełnia się w słowach rzymskiego setnika, który przebił bok Chrystusa: „Prawdziwie, ten był Synem Bożym”. Tradycja podaje jego imię - Longinus. Był on poganinem, a więc pochodził spoza Narodu Wybranego i można w nim widzieć przedstawiciela „wszystkich ludów” z pierwszego czytania, w tym także i nas.
  • Mówiąc o zasłonie przywołać należy inne proroctwo Izajasza – o cierpiącym Słudze Boga, który tak nieludzko został oszpecony i niepodobny był do ludzi „jak ktoś przed kim się twarz zakrywa”. Zakrywa się z odrazy, ale po zmartwychwstaniu odsłania się twarz, żeby widać było chwałę Bożą i piękno Zbawiciela. Z perspektywy chrześcijan, widać tu wyraźnie nawiązanie do tej uczty na Golgocie, na której ofiarowany został Chrystus, którego Ciało i Krew spożywamy na Eucharystii.


Jezus używając przypowieści pokazuje różne postawy zaproszonych na ucztę. Pokazuje wolność człowieka, którą otrzymał, a której nie „konsultuje” z Bogiem i wykorzystuje ten dar do sprzeciwu wobec swego Stwórcy. Wymówki (pole, handel) nie prowadzą grzesznych ludzi do przemiany serca, ale do upartego trwania w swoich błędach. Jest to do tego stopnia silne, że nie mogą znieść już samej obecności sług Gospodarza, która przypomina im ich sprzeciw i marnotrawstwo daru wolności. Nie mogąc znieść prawdy pozbywają się sług przez morderstwo. W ten sposób pozornie zaspokajają swój egoizm i wyciszają głos dobrego Gospodarza. Jednak te zbrodnie sprowadziły ostatecznie na nich śmiertelne konsekwencje.

Tymczasem Bóg-Zbawia (znaczenie imienia Jezus) i nie rezygnuje z człowieka. Zaprasza na swą ucztę każdego napotkanego. I choć zaproszeni byli wszyscy, to ubiór niektórych (czyli sposób bycia, zewnętrzny styl) nie był godny spotkania z tak zacnym Gospodarzem. Wiadomo, że ubiór zewnętrzny świadczy o wnętrzu człowieka. Twierdzili tak już Ojcowie Pustyni mówiąc, że stan duszy przejawia się w sposobie utrzymania własnego zewnętrznego otoczenia. Tak więc styl życia, sposób myślenia i postępowania zaproszonego na Boską Ucztę musi być dostosowany do rangi uczty i godności Gospodarza. Można zamknąć to w jednym zdaniu: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty – mówi Bóg. Można też sparafrazować to zdanie słowami: Miłością bądźcie, bo Ja jestem Miłością (słychać tu echo Jezusowych słów - „Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem”).


Czy w obecności Świętego Boga stać mnie na świętość – staranie się o dobro wokół siebie?

Jak przeżywam Eucharystię jako miejsce, do którego jestem zaproszony?

Czy słowa „Błogosławieni, którzy zostali wezwani na ucztę Baranka” są dla mnie zaproszeniem do stania się błogosławionym (świętym) w oczach Boga?

ks. Krystian Wilczyński


Źródło

27. NIEDZIELA ZWYKŁA --- PRZYPOWIEŚĆ O DZIERŻAWCACH W WINNICY

Ewangelia (Mt 21, 33-43)

Przypowieść o dzierżawcach winnicy

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu:

«Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.

Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna.

Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?»

Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze».

Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce».




Spotykając Słowo

W przypowieści przytoczonej w dzisiejszej Ewangelii Bóg porównany jest do gospodarza zarządzającego swoją winnicą. Gospodarz uczynił wszystko, aby plon był jak najlepszy – otoczył winnicę murem, wykopał tłocznię, postawił wieżę. A jednak nie doczekał się spodziewanych owoców, pomimo wielu wysiłków i prób ze swojej strony. Co więcej – został praktycznie wygnany ze swojej winnicy przez ludzi, którzy sami chcieli nią zarządzać.

Tak samo jak ten gospodarz działa Bóg – stworzył człowieka na swoje podobieństwo, ofiarował mu cały świat, przeznaczył dla niego Królestwo Boże. Czynił znaki, posyłał proroków, a na koniec swojego Syna. Ludzie jednak nie rozpoznali Go, nie chcieli przyjąć Jego wartości, zmienić swojego życia, a na końcu skazali Go na śmierć. Wyrzucili Boga ze swojego życia. Nie zrozumieli, że tylko Jezus może być tym kamieniem, na którym budowanie ma sens.

Módlmy się, żebyśmy potrafili przyjąć tą prawdę, że Jezus musi być fundamentem wszystkiego, co budujemy tu, na ziemi. I że wszystko co zbudujemy bez Niego, prędzej czy później runie.




Czy?

Czy jestem rzetelnym pracownikiem w winnicy Pana?

Czy zastanawiam się nad moimi zadaniami, które wyznacza mi Pan, abym pełniła Jego wolę?

Czy winnica Pana jest dla mnie miejscem pracy i odpoczynku?

Czy rozważam moją kondycję w Kościele i czy czuję się za niego odpowiedzialna?


Ilu katolików, tylu pracowników winnicy. Różnorodność postaw: twórczych, pasywnych, obojętnych; gorących i letnich chrześcijan. Kościół, który przez wieki przygarniał nas wszystkich, czyni to nadal. A w nim, my owce, z rozmaitymi pomysłami na siebie, na Kościół, spolegliwi, krytyczni, agresywni, miłosierni, życzliwi, zdrowi, chorzy, poranieni - cała galeria ludzkich losów, charakterów, osobowości.

Warto zapytać się samych siebie, czy wypełniamy swoje powołanie, czy nie zagłuszamy sumienia…; czy podejmujemy misję, którą proponuje nam Pan. Jakie owoce przynosi nasze powołanie? - czy jesteśmy świadomi zadań? Czy potrafimy Panu Bogu oddawać nasze talenty, umiejętności, posłuszeństwo, służąc nimi dla dobra bliźnich? Nasze poranienia przewiązane przez miłość opiekę, dobro, miłosierdzie Boga, oddane Mu całkowicie i ze zgodą na wszystko, co się nam osobiście przytrafiło, mogą zaowocować tym jedynym szczególnym charyzmatem, którym będziemy służyć innym. Zechciejmy tylko prosić Pana Jezusa, aby nas codziennie nawracał.


Bądź uwielbiony Wszechmocny Boże za moją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Bądź uwielbiony za każdą sytuację, kiedy czynisz ze mnie swoje narzędzie, kiedy dajesz mi łaskę bycia sługą użytecznym. Proszę, pomóż mi Duchu Święty stawać się człowiekiem coraz głębszej wiary, latoroślą owocną; katoliczką, która będzie miała odwagę mówić, iż Ty Panie Jezu jesteś Królem tego świata.


Źródło


26. NIEDZIELA ZWYKŁA --- GRZESZNICY UWIERZYLI JANOWI

Ewangelia (Mt 21, 28-32)

Grzesznicy uwierzyli Janowi

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi».

Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».

 


 

Słowo na niedzielę

(Ez 18,25-28; Flp 2,1-11; Mt 21,28-32)

 

Dzisiejsza liturgia słowa ma kilka zbieżnych wydarzeń, choć teksty zostały napisane w dużej odległości czasowej od siebie. Jest to dowód na to, że istnieje Tradycja, przekonanie o działaniu Boga w tle aktualnych wydarzeń.

Gdy sięgniemy do Ezechiela, ale i do św. Pawła, a na pewno do Ewangelii – wybija się zewsząd temat nawrócenia. Bóg ma upodobanie w człowieku, który się nawraca. Jeśli ktoś jest sprawiedliwy i popełnia grzech – umiera ze względu na grzech. Nie ma taryfy ulgowej uwzględniającej całe życie nawet prowadzone sprawiedliwie. Podobnie jeśli ktoś nie kocha wzajemnie – nie ma w nim miłości i zostaje sam. Jeśli ktoś widzi cuda Jezusa i doświadcza Bożego królestwa pośród nas, a nie odwraca się od swoich grzechów – umrze.

Jeśli natomiast niesprawiedliwy opamięta się i zmieni swoje życie – to uzyska życie. Jeśli człowiek, któremu obca jest miłość, choćby dopiero pod koniec życia zmienił się i zaczął kochać – uzyska od Boga prawdziwe życie. Jeśli prostytutka i celnik pod wpływem prawdziwej nauki Chrystusa nawrócą się – wejdą do królestwa Bożego szybciej niż tacy, którzy uważają, że nie potrzebują nawrócenia.

Taka jest Boża logika – miłość ponad wszystkim. A jeśli ktoś się z tym nie zgadza i próbuje dociekać sprawiedliwości i potępia brata lub siostrę, ten nie zna Boga i nie umie Mu uwierzyć, iż jest wszechmogący.

Takie jest chrześcijaństwo. Jest religią, która nie gromadzi czystych i nieskazitelnych, ale jest miejscem wyciągania grzeszników z błota. Chrystus zgładził wszystkie nasze grzechy. W zamian za sprawiedliwą śmierć przeznaczoną dla nas, dał nam łaskawie dostąpić życia. Tam, gdzie Prawo zakładało karę, tam Chrystus dał łaskę (ułaskawił nas od kary) przebaczenia i darowania. Kto tego doświadczył, ten wie jak wielkim darem jest zbawienie.

Bóg chce naszego życia pomimo naszych grzechów. Znakiem tego jest zmartwychwstanie Chrystusa, pomimo Jego śmierci. On stał się naszymi grzechami – i jak to lubię powtarzać – umarł z nimi, ale zmartwychwstał już bez nich.

 

ks. Krystian Wilczyński

 

Źródło

 


 

Rozważania do czytań

Marek Ristau

Chrystus przyjął postać sługi... On przyszedł nie po to, aby Mu służono, lecz żeby służyć i oddać życie za wszystkich. Chrystus był posłuszny Ojcu zawsze i we wszystkim aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. Wypełniamy wolę Ojca przez posłuszeństwo wierze, żyjąc prawdą Chrystusową - bo prawda jest w Chrystusie - jako że On przyszedł na świat, aby dać świadectwo prawdzie, która zbawia i wyzwala na wieki, czyniąc nas prawdziwie wolnymi synami Bożymi, dziedzicami Boga i współdziedzicami Chrystusa, zrodzonymi z Ducha i prowadzonymi przez Ducha. Prawdziwe posłuszeństwo to słuchanie Słowa i życie nim.

 

Komentarz do pierwszego czytania

To czytanie jest dobrym preludium do dramatu Hioba, którym zajmiemy się od jutra. Prorok Ezechiel jednoznacznie przekreśla osadzoną głęboko w mentalności Izraelitów (czy aby nie ludzi w ogóle?) ideę „grzechu międzypokoleniowego”. Niewiele wcześniej przedstawił go skrótowo i humorystycznie w formie maksymy: Ojcowie jedli zielone winogrona, a zęby ścierpły synom (Ez 18, 2; zob. 14, 12-23). Drugim błędnym starotestamentalnym poglądem moralnym, który bardziej jeszcze da o sobie znać w Księdze Hioba, jest „prawo odpłaty” (łac. ius talionis). To jakby odwrócenie – nieobecnej, zresztą, w Katechizmie – głównej prawdy wiary o tym, że „Bóg za dobro wynagradza, a za zło karze”. Przed nami więc, w pewnym sensie, tydzień prostowania etycznego światopoglądu. W myśl grzechu międzypokoleniowego i prawa odpłaty, pomyślne życie (długie, zdrowe, majętne i obfitujące w potomstwo) byłoby oznaką moralnej przyzwoitości człowieka lub jego przodków: „Skoro ci się powodzi, to znaczy, żeś ty (lub twój przodek) za pan brat z Bogiem!”. I, vice versa, trudne życie (przedwcześnie zakończone, chorowite, nędzne lub bezpłodne) wskazywałoby na popełniony, choćby skrycie, grzech: „Skoro fortuna ci nie sprzyja, to znaczy, żeś ty (lub twój przodek) na bakier z Bogiem!”. Innymi słowy: „krótka piłka”, „albo-albo”. Tymczasem Ezechiel (wraz z innymi prorokami), owszem, potwierdza, że grzech nie sprowadza się tylko do moralnej winy, ale wywołuje też konsekwencje, czyli karę (doczesną i wieczną; zob. KKK 1472n); i, owszem, potwierdza, że ludzie wywierają degeneracyjny wpływ na siebie (zob. KKK 408 i 1869). Mówi jednak o odpowiedzialności osobistej oraz akcentuje Boże miłosierdzie, a także podkreśla wzajemny zbawienny wpływ ludzi (zob. KKK 2850).

 

Komentarz do psalmu

Prostowanie etycznego światopoglądu polega nie tylko na „meblowaniu głowy” właściwymi pojęciami i rozumowaniami. Paradoksalnie, człowiek o prawym umyśle stoi pierwszy w kolejce po demona pychy (próżnej chwały); skoro nauczył się myśleć moralnie, grozi mu przekonanie o samowystarczalności. A wtedy nawet sam Bóg może stać się zaledwie użytecznym pojęciem (zbytecznym zaś, gdy idzie o swoją żywą obecność). Dlatego formowanie etycznego światopoglądu wymaga uczciwej modlitwy, zwłaszcza rachunku sumienia. Jej przykładem może być dzisiejszy psalm, którego autor poświęca miejsce i uznaniu wyższej od ludzkiej mądrości Bożej (pierwsza zwrotka), i wzbudzeniu żalu za przypomniane dawne grzechy (druga zwrotka), i wyznaniu wiary w przychylność Boga (trzecia zwrotka).

 

Komentarz do drugiego czytania

Przypomnijmy sobie, że w niedziele okresu zwykłego drugie czytanie z założenia biegnie swoim rytmem, niezależnym od cyklu ewangelii, (z którą, notabene, zgrane jest pierwsze czytanie i psalm). W rozpoczętej tak przed tygodniem lekturze Listu do Filipian dochodzimy dzisiaj do wyjątkowego wątku (zapewne najważniejszego w nim): tzw. hymnu o kenozie Chrystusa (wersety 6-11). Greckie kenosis oznacza „uniżenie, ogołocenie, opróżnienie, opustoszenie”. Kontemplowany przez św. Pawła Jezus ogołocił samego siebie już przez samo wcielenie, gdy stał się podobnym do ludzi. W drabinie bytów wcielenie to jakby dobrowolna degradacja: „Gdzie mi do Boga… A co dopiero Jemu do mnie?!”. Tymczasem Jezus nie poprzestał na wcieleniu, lecz także uniżył samego siebie przez śmierć – i to śmierć na krzyżu. Kontemplacja takiego Jezusa – Jezusa „kenotycznego” – jest dla św. Pawła niezbędnym warunkiem do budowania solidarności (jedności) w Kościele. Owocem takiej kontemplacji jest bowiem przejmowanie i przekazywanie dalej dążeń, które były w Chrystusie Jezusie. W ten sposób, jak powie dalej Apostoł Narodów, Bóg może stawać się w ludziach sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą (Flp 2, 13).

 

Komentarz do Ewangelii

Niedzielna lektura Ewangelii św. Mateusza zmierza ku końcowi (za osiem tygodni skończy się rok liturgiczny). Jezus, w przypowieściach (jak ta dzisiejsza), zaczyna zapowiadać dołączenie pogan do przymierza z jedynym Bogiem (zob. Mt 19 – 23). Oto ogólny – narracyjny – sens podanego dzisiaj fragmentu: poganie (drugi syn) wyprzedzą Żydów (pierwszy syn). Ale jest też jego sens moralny, który można zrozumieć albo opacznie, albo prawidłowo. Niewątpliwie, Jezus – i tutaj, i w wielu innych miejscach – przeciwstawia porządną żydowską „elitę” (arcykapłanów i starszych ludu) grzesznemu pogańskiemu „marginesowi” (celnikom i nierządnicom). Tych ostatnich Jezus chwali, a tych pierwszych gani. I tutaj „zaczynają się schody”. Opacznie bowiem zrozumie to przeciwstawienie wraz z jego oceną ten, kto pomyśli, że Jezus wcale nie zważa na przyzwoite prowadzenie się elity i karygodne zachowania marginesu, bo liczy się dla Niego tylko „wiara”. Grzesznik więc, w gruncie rzeczy, może nadal sobie grzeszyć, byleby wierzył w Jezusa; a porządny okazuje się „frajerem”, bo nie korzysta z życia, tylko dba o cnotę. Kłania się tu wyznawana koncepcja miłosierdzia: czy miłosierdzie (przebaczenie ze strony Boga) zakłada nawrócenie (pokutę ze strony człowieka)? Czy ta miłość – prócz pełni afirmacji dla osoby i współczucia wobec jej biedy – wzywa do dostosowania życia do obiektywnej moralnej miary, czy też jest zupełnie pozbawiona wymagań? „Prawdziwe poznanie Boga miłosierdzia, Boga miłości łaskawej, jest stałym i niewyczerpalnym źródłem nawrócenia, nie tylko jako doraźnego aktu wewnętrznego, ale jako stałego usposobienia, jako stanu duszy. Ci, którzy w taki sposób poznają Boga, w taki sposób Go ‘widzą’, nie mogą żyć inaczej, jak stale się do Niego nawracając” (Jan Paweł II, Dives in misericordia, nr 13). Prawidłowo więc zrozumie sens moralny dzisiejszego przeciwstawienia ten, kto – u „elity” – odróżni godną pochwały cnotę od uwikłania w pychę zamykającą na wiarę w Jezusa oraz – w „marginesie” – dowartościuje wiarę w Jezusa, na którą otwierają człowieka jego moralne braki, i wezwie go do pokuty. „Pokuta jest zatem nawróceniem, które przechodzi z serca do czynów, a więc do całego chrześcijańskiego życia” (Jan Paweł II, Reconciliato et paenitentia, nr 4).

 

Komentarze zostały przygotowane przez ks. Błażeja Węgrzyna

Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

 

Źródło

 

25. NIEDZIELA ZWYKŁA --- PRZYPOWIEŚĆ O ROBOTNIKACH W WINNICY


Ewangelia (Mt 20, 1-16a)

Przypowieść o robotnikach w winnicy

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:

«Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.

Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił.

Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”.

A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze.

Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».




SŁOWO NA NIEDZIELĘ

(IZ 55,6-9; FLP 1,20C-24.27A; MT 20,1-16A)

Dzisiejsza liturgia Słowa uczy nasz szukania. Wielu rzeczy potrafimy szukać w swoim życiu: od grzybów, przez ulubione znaczki, aż po właściwych ludzi, sens życia i Boga... W tekstach biblijnych dzisiejszej niedzieli widzimy człowieka poszukującego Boga, ale również – co wydaje się bardziej znaczące – Boga poszukującego człowieka.

Dostrzegalne jest pewne przejście z mentalności Starego Testamentu do Nowego. U Proroka Izajasza czytamy: SZUKAJCIE Pana, gdy pozwala się znaleźć... Niech człowiek SIĘ nawróci do Pana... Akcent jest położony na aktywności człowieka. Inaczej natomiast temat poszukiwania ukazuje przypowieść ewangeliczna.

Oto właściciel winnicy sam wychodzi, aby szukać robotników. Opisani w przypowieści robotnicy bez zajęcia już nawet nie czynią wysiłków poszukiwania pracy. Są ludźmi bez sensu życia. Robotnikiem bowiem nazywa się kogoś kto pracuje, gdyż jego cechą jest wykonywanie pracy. Robotnik nieaktywny nie jest sobą. Oto właściciel winnicy idzie nadać sens życiu robotników. Nie mają być „z nazwy”, ale mają wypełniać drogą swojego powołania.

Ważne jest jednak, że to właściciel sam wychodzi, że to on tak naprawdę szuka. To obraz Boga idącego do bezsilnego człowieka. Przynosi mu poczucie sensu, przydatności, własnej wartości; daje możliwość wypełniania swojego powołania i dążenia drogą szczęścia wiecznego.

Droga szczęścia zaczyna się już na ziemi. Nie zaspokoimy jednak tego podstawowego pragnienia tu, w doczesności. Pisze o tym św. Paweł: zostać na ziemi musi ze względu na szczęście swoich dzieci w wierze, ale sam rwie się do szczęścia wiecznego. Ostatecznie zostawia wybór i działanie Bogu.

Pozwólmy znaleźć się Bogu i dajmy Mu pokierować nami do pracy w Jego winnicy – tam gdzie zechce, tam gdzie nas pośle.

ks. Krystian Wilczyński

Źródło

24. NIEDZIELA ZWYKŁA --- PRZEBACZENIE BOGA UWARUNKOWANE PRZEBACZENIEM DRUGIEMU CZŁOWIEKOWI

Ewangelia (Mt 18, 21-35)

Przebaczenie Boga uwarunkowane przebaczeniem drugiemu człowiekowi

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?»

Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.

Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać.

Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował.

Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.

Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło.

Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu.

Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».




Medytacja nad Słowem

Według tradycyjnego nauczania żydowskiego, drugiej osobie można było przebaczyć do trzech razy. Tylko Bóg mógł przebaczyć cztery razy.

Pytanie Piotra jest więc symboliczne: „siódemka” oznacza bowiem „zawsze, stale”. Piotr zapewne sądził, że tym pytaniem okaże się bardzo postępowy teologicznie (wręcz: „nowinkarski”). Jezus jednak odpowiedział mu: nie „siedem razy”, lecz „siedemdziesiąt siedem razy”, co oznacza: absolutnie zawsze – nie może być w twoim życiu takiej sytuacji, w której miałbyś nie przebaczyć swemu bratu.

Inaczej mówiąc, rozliczenie z doznanych krzywd trzeba zawsze zostawić Bogu, a Jego decyzja z pewnością będzie nas satysfakcjonować. Każde ludzkie rozliczenie przybierze (często) formę zemsty lub odwetu.

Na poparcie swych słów Jezus przytacza przypowieść o dwu sługach, którzy byli winni swemu panu pieniądze: jeden 10 tys. talentów, drugi – 100 denarów.

100 denarów oznacza zapłatę za 100 dni pracy robotnika niewykwalifikowanego, czyli jest to dług ok. 3 miesięcy pracy.

10 tys. talentów to 60 mln. denarów, czyli dług, który trzeba by było zwrócić pracując „w piątek i świątek” przez ponad 163 383 lata.

Jest to, oczywiście, dług niemożliwy zarówno do zwrócenia, jak i do zaciągnięcia. Jezus używa tu przesady (tzw. hiperboli), żeby pokazać, jak wielka jest różnica między tym, co Bóg nam darowuje i puszcza w niepamięć, a tym, czego my nie chcemy przebaczyć naszym braciom.

Ale też i jasno ostrzega: dla tych, którzy mimo wszystko nie będą chcieli wybaczyć, miejscem przeznaczenia wiecznego stanie się miejsce wiecznego nieprzebaczenia…

ks. Wojciech Michniewicz

Blog autora: anaideia2.blogspot.com




Zamyślenia

"Nie mówię ci, że siedem razy, lecz siedemdziesiąt siedem razy".

Liczby w Biblii często mają znaczenie symboliczne. Siedem oznacza pełnię. Zamkniętą, harmonijną całość. Siedem w naszym rozumieniu oznacza pewien ideał. Jeśli coś ma być czynione siedem razy, to znaczy, że zawsze.

Dzisiejsza Ewangelia wzywa do przebaczenia, nie siedem razy, ale siedemdziesiąt siedem razy. Co to oznacza? To taka swoista kumulacja. Jezus bardzo radykalnie podchodzi do tematu przebaczenia. Mówi: Absolutnie zawsze masz być gotowy do przebaczenia i przebaczyć nawet największemu wrogowi.

Przebaczenie to decyzja woli. To również akt wiary. Przebaczyć to przestać patrzeć na krzywdziciela złym okiem. Przebaczyć to włożyć Boże okulary. Szkłami w tych binoklach jest miłosierdzie. Skoro Bóg poprzez kapłana przebacza nam w sakramencie pokuty i pojednania, to my – jako Jego dzieci – również powinniśmy czynić tak względem innych.

W modlitwie Ojcze nasz mówisz: Przebacz nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. Prosisz o przebaczenie Boga, bo sam jesteś przebaczający swoim winowajcom. Zastanów się, czy oby na pewno rozumiesz te słowa? Przebacz nam nasze winy, jako i JA przebaczam swojemu winowajcy.

Ofiarować Komunię św. za człowieka, który cię skrzywdził jest realizacją dzisiejszej Ewangelii. To postawa, do której tak często wzywa papież Franciszek. To Ewangelia bez komentarza. Podejmiesz wyzwanie?

ks. Kamil Dąbrowski


Źródło

23. NIEDZIELA ZWYKŁA --- BRATERSKIE UPOMNIENIE

Ewangelia (Mt 18, 15-20)

Braterskie upomnienie

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

 

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik.

Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.

Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».




Słowo na niedzielę

XXIII Niedziela Zwykła, 6 września 2020


Komentarz do pierwszego czytania

Okres niewoli babilońskiej jest czasem, w którym Bóg działa poprzez proroków. Dzisiaj w pierwszym czytaniu słyszymy upominający głos proroka Ezechiela, który zmagał się z niewiarą swoich rodaków w moc Boga Izraela. Prorok został wezwany, aby głosić słowo Boże wszystkim.

W dzisiejszych czasach mamy wielu proroków: takich, którzy sami siebie predestynowali do tej roli i takich, których Bóg ze swej woli stawia pośród nas. Jakich proroków chcemy dziś słuchać? Tych, którzy wykorzystują obawę, lęk a często i niewiedzę człowieka? Wtedy tak łatwo zasiać w ludzkim sercu zwątpienie i utwierdzić go w przekonaniu, że Bóg już nie może mu pomóc. Czy tych, którzy z nadzieją i ufnością powierzają Bogu trudną rzeczywistość, w której przyszło nam żyć? Tych, których życie oparte jest na Bogu i Jego słowie.

Takim głosem proroka są dziś słowa papieża Franciszka, który zwraca nam uwagę na istotne elementy naszego współistnienia. Mówi do nas katolików, mówi do chrześcijan, mówi do ludzi niewierzących. Czasem jego głos jest krytykowany i poddawane w wątpliwość jest jego nauczanie dotyczące przykazań Bożych, uczynków miłosierdzia, czy życia słowem Bożym na co dzień. Może i nam się to zdarza, gdy samych siebie uważamy za wyrocznię.


Komentarz do psalmu

Doświadczenia proroka Jeremiasza są bliskie wielu ludziom. W relacji do BoAutor psalmu wzywa nas, abyśmy z wiarą i ufnością odpowiadali na głos Pana. Przywołuje dramatyczną sytuację, gdy Izraelici rozbili obóz w Refidim i wystawiali Boga na próbę, domagając się wody (Wj 17, 1-7). Mimo iż byli otaczani opieką każdego dnia, to jednak zwątpili i wszczynali kłótnie z Mojżeszem. Massa i Meriba stało się symbolem zatwardziałego serca człowieka. Każdy z nas może mieć chwile zwątpienia, ale ważne, aby nawet w tak trudnym momencie oddawać wszystko Bogu i czekać na Jego działanie. Może być też tak, że będziemy do Boga kierować pretensje o to, że się nami nie interesuje, nie dostrzegając tego, co do tej pory dla nas uczynił.

Prośmy o wolność, która uzdolni nas do kochania bliźnich.


Komentarz do drugiego czytania

Ten krótki fragment z Listu do Rzymian wskazuje, jaką postawą powinien kierować się chrześcijanin. Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. A nam tak trudno wybierać miłość. Codzienność pokazuje, jak bardzo jesteśmy od niej daleko, jak postępujemy dokładnie wbrew niej. Potrafimy pięknie mówić o miłości, przywoływać cytaty na jej temat, ale słabi jesteśmy, jeżeli chodzi o jej praktykowanie. Miłość braterska wymaga pokory, spojrzenia ponad słabościami innych. Wtedy łatwiej jest ją okazywać. Gdy koncentrujemy się jedynie na cudzych brakach, nie dostrzegając dobra, wtedy trudno nam wyjść z postawą miłości do ludzi i ją dawać.

Prośmy o wolność, która uzdolni nas do kochania bliźnich.


Komentarz do Ewangelii

Upominanie, o którym mówi Jezus, dotyczy sytuacji, w której zagrożone jest zbawienie człowieka, gdy poprzez nałogi lub łamanie Bożych przykazań zatraca się i oddala od Boga. To miłość każe z cierpliwością patrzeć na drugą osobę. Tego uczy nas Jezus, kiedy rozmawia z Samarytanką przy studni czy z kobietą, którą chciano ukamienować. Czy potrafimy upominać innych z miłością i wyrozumiałością? Czy oddzielamy grzech od osoby? Fragment ten kończy się zapewnieniem Jezusa o swojej obecności pośród nas. Jezus podkreśla tu rolę wspólnoty, która razem trwa na modlitwie. Doceńmy ten dar, jakim jest wspólnota, w której doświadczamy obecności Boga. Wspólnota, w której również my sami możemy usłyszeć upomnienie, które będzie nas dotyczyło. Przyjmijmy to jednak jako troskę o nasze zbawienie, a nie krytykę.

Źródło

ZEBRANIE KATECHETYCZNE DLA KATECHETÓW

Zebranie katechetyczne dla katechetów, uczących religii w szkołach znajdujących się na terenie naszej Parafii w poniedziałek 31 sierpnia 2020 r. o godz. 16.00 w salach katechetycznych (wejście od strony kancelarii).

22. NIEDZIELA ZWYKŁA --- JEŚLI KTOŚ CHCE PÓJŚĆ ZA MNĄ, NIECH SIĘ ZAPRZE SAMEGO SIEBIE

Ewangelia (Mt 16, 21-27)

Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku».

Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?

Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania».




Medytacja nad Słowem

Po dzień dzisiejszy prawda o Mesjaszu cierpiącym i umierającym jest nie do zaakceptowania przez stronę żydowską, choć szereg tekstów Starego Testamentu to zapowiada. Uczniom Jezusa też trudno było zaakceptować taką wizję mesjasza, jaką Jezus przed nimi roztoczył: nie przyjmowali konieczności Jego cierpienia i śmierci, nie rozumieli, co to znaczy, że ma z martwych powstać.

Podobnie i w naszym życiu kierowanym wiarą potrzeba może nie tyle wiedzy teologicznej, co raczej postawy dziecka, które ufa, że jego tata wie, co robi.

Sformułowanie: „zaprzeć się samego siebie” oznacza: nie szukać własnej wygody i korzyści.

Z kolei „brać swój krzyż” to inaczej: codziennie podejmować wymogi i trudy chrześcijańskiego życia i w ten sposób kroczyć za Jezusem.

Bo kto chce zachować swoje życie wyłącznie w wymiarze doczesnym, ziemskim, ten straci życie wieczne z Bogiem, a kto – patrząc po ludzku – będzie tracił swoje życie doczesne, swoje zdrowie, czas, pieniądze, dla dobra innych ludzi, dla dobra rodziny, ze względu na Chrystusa, żyjąc wymogami chrześcijańskiego życia – ten zachowa swe życie w wieczności.

Może więc warto którego dnia usiąść spokojnie i przeliczyć bilans swoich strat i zysków?


ks. Wojciech Michniewicz

Blog autora: anaideia2.blogspot.com




Zamyślenia

"Zejdź mi z oczu szatanie"…

Święty Piotr to człowiek bardzo podobny do każdego z nas. Przed chwilą otrzymał wielki komplement od Jezusa. Mesjasz nadał mu wielkie przywileje. A po chwili, ten sam Piotr wygaduje wielką głupotę. Neguje drogę, którą chce kroczyć Jezus. Piotr rzekomo wie lepiej. Wyprzedza swojego Mistrza i chce Go prowadzić. To trochę tak, jakby ślepy opowiadał głuchemu o kolorach.

Zobacz, że każdy z nas ma podobnie. Wiele razy słyszymy słowa Jezusa, które nas przerastają. Wydają się niemożliwe do zrealizowania. Nieraz w głębi duszy myślimy: Życie Ewangelią w XXI wieku jest niemożliwe. Ta nauka, choć piękna, już straciła swoją aktualność. Wówczas zachowujemy się jak duchowi hakerzy. Chcemy do Słowa Bożego wgrać jakieś udogodnienia. Owszem, Ewangelia w wersji light jest atrakcyjniejsza, ale… Taka modyfikacja sprawia, że to już nie jest Dobra Nowina przekazana przez Boga. To staje się naszą – ludzką – nowiną. Wówczas zajmujemy miejsce Boga i piszemy swoją autorską wersję wydarzeń.

Słowo Boga jest żywe i skuteczne. Pod jednym warunkiem, że człowiek przylgnie do Niego tak jak opiłki żelaza do magnesu. Wiara to ufne przylgnięcie do Boga, który się objawia. Jeśli chcesz iść za Jezusem, to pamiętaj, że czasami będą na tej drodze momenty, które będą cię przerastać. Co wtedy zrobić? Prosić o pokorę i chować się za Jezusem. Jak nie umiesz tańczyć, to znajdź kogoś, kto umie i niech on prowadzi. Jezus, nawet w największych dramatach życia, potrafi pięknie tańczyć. Zaufaj, podaj Mu dłoń i niech On prowadzi… Na pewno się nie zawiedziesz!


ks. Kamil Dąbrowski


Źródło

RELACJA Z JUBILEUSZOWEGO KONCERTU - URODZENI DO WOLNOŚCI

RELACJA Z JUBILEUSZOWEGO KONCERTU
"URODZENI DO WOLNOŚCI"

Dnia 16 sierpnia z okazji stulecia Bitwy Warszawskiej 1920 r. oraz setnej rocznicy urodzin św. Jana Pawła II w Parafii św. Brata Alberta w Warszawie odbył się Jubileuszowy Koncert „Urodzeni do wolności”. Organizatorem koncertu była Fundacja Kresy Historii, natomiast współpartnerami była Parafia św. Brata Alberta i Narodowe Centrum Kultury.

Głównym przesłaniem koncertu było pogłębienie świadomości oraz poszerzenie wiedzy na temat wydarzeń związanych z Bitwą Warszawską zwaną „Cudem nad Wisłą” oraz zapoznanie się z nauką św. Jana Pawła II na temat odpowiedzialnej wolności w życiu jednostki i narodu.


Wśród wielu wykonawców wystąpili znani polscy artyści jak: Stanisław Soyka, Halina Łabonarska, Dariusz Kowalski oraz jeden z laureatów tegorocznego Festiwalu Piosenki w Opolu – Kamil Czeszel. Artyści wykonywali znane utwory nawiązujące swoim przesłaniem do historycznych wydarzeń z 1920 roku. Śpiewane były pieśni związane z Polskimi Legionami, utwory, których teksty były oparte na literaturze znanych poetów oraz cytowane wiersze i wypowiedzi Ojca Świętego na temat Ojczyzny, odpowiedzialności i dobrze pojmowanej wolności. Artystom towarzyszył zespół muzyczny pod kierunkiem Andrzeja Perkmana.

Koncert spotkał się z owacyjnym przyjęciem przez odbiorców zgromadzonych w świątyni. Recenzje koncertu z telewizji były również bardzo pozytywne.

Powyższe wydarzenie nie tylko zrealizowało główny cel jakim było uczczenie setnej rocznicy Bitwy Warszawskiej, ale także przyczyniło się do poszerzenia wiedzy zarówno słuchających, jak i odbiorców telewizyjnych o tamtym czasie oraz pogłębiło świadomość u odbiorców, zarówno literatury, jak i poezji związanej z historycznymi wydarzeniami.